Rongai, to jedyne osiedle polskie w Kenii. Zostało ono zorganizowane dopiero w 1945 roku i miało charakter sierocińca. Położone  na dość znacznej wysokości, mimo że w pobliżu równika, miało znacznie zdrowszy klimat niż wiele innych osiedli afrykańskich. Przeniesiono więc tam prawie cały sierociniec z Morogoro, większość sierocińca z Masindi, pewną liczbę dzieci z Koji i pojedyncze jednostki z innych osiedli. Dzieci, które skończyły szkołę powszechną w Morogoro, trafiały do szkół średnich w Tengeru, a także dzieci z Masindi, pozostały w tym osiedlu i mieszkając w internacie korzystały z istniejących tam szkół. W Rongai była bowiem początkowo tylko szkoła powszechna, klasy gimnazjalne uruchomiono później.

Osiedle szkolno-uzdrowiskowe założono w Kenii przy linii kolejowej Mombasa – Kampala, w pobliżu miasta Nakuru.
Na osiedle wykorzystano budynki po wojskowym lotnisku oraz wszystkie urządzenia, z których korzystał tu personel lotniczy. Lotnicy pozostawili mieszkalne bloki, wykonane z tufu czy wulkanicznego pumeksu, z drewnianymi szpiczastymi wiązaniami dachów  pokrytych papą lub liśćmi agawy. Bloki mieszkalne po lotnisku miał y dość duże otwory okienne nisko położone i zamykane (na noc) drewnianymi okiennicami od wewnątrz. Posadzki były cementowe, co w czasie upałów dawało korzystne ochłodzenie. Poza blokami mieszkalnymi, szereg innych bloków spełniało różne funkcje gospodarcze jak: jadalnia, kuchnia, piekarnia, magazyny, blok szpitalny, świetlicowy, kaplica, magazyny paliw, odrębny „blok jeniecki” i kompleks budynków  szkolnych. Budynki dla personelu szkolno-wychowawczego
i administracyjnego zostały dobudowane z cegły suszonej na słońcu przez jeńców włoskich obozujących tu pod namiotami do czasu przybycia pierwszych mieszkańców. Część z nich piekarze, stolarze, stróże nocni, kierowcy, mechanicy, została zatrzymana  dla potrzeb  obozu,  a pozostali zostali rozdzieleni po okolicznych farmach lub
w specjalnym obozie jenieckim w Nieri. Osiedle usytuowane było w płaskiej kotlinie powstałej przez zalanie jej lawą
z czynnego  przed tysiącami lat wulkanu Menengai. Bezpośrednie otoczenie obozu  stanowił y busz i sawanna afrykańska. Tylko nad strumieniem rosły drzewa wysokopienne różnych gatunków z przewagą eukaliptusów. Mieszkańcami osiedla były dzieci i młodzież, wszystkie mieszkające w internacie. Zostały one przywiezione tu
z różnych polskich osiedli afrykańskich, zwłaszcza z tych, w których choroby tropikalne (malaria, bilcharcjoza i inne) miały największe nasilenie. W osiedlu funkcjonował y dwie szkoły: powszechna i gimnazjum. Kierowniczką szkoły powszechnej była Siostra Veritas (Piątkowska) a dyrektorem gimnazjum ksiądz Fryderyk Górka (kapelan obozu).

Polskim kierownikiem obozu był pan Sanders, a angielskim komendantem Szkot nazwiskiem Williams. Personel wychowawczo-opiekuńczy był mieszany – świecki i zakonny (ten ostatni stanowiły siostry nazaretanki z Morogoro).

Ogółem sierociniec liczył około 350 dzieci i 80 osób obsługi, w tym 19 sióstr nazaretanek. Od pierwszego sierpnia 1945 zaczął się rok szkolny. Początkowo zorganizowano sześć klas szkoły powszechnej, ale już w 1946 roku powstała I klasa gimnazjum ogólnokształcącego, w kolejnych latach następne klasy. Oprócz szkoły istniało przedszkole  (najmłodsze  dzieci liczyły po cztery lata). Nauczanie było trudne dla nauczycieli, a nauka dla uczniów, bowiem na początku nie było prawie żadnych podręczników i prowadzono edukację „z pamięci”. Lekcje trwały od śniadania do obiadu (z przerwą na drugie śniadanie). Szkoła współpracowała ściśle z harcerstwem i Sodalicją Mariańską; przynależność do tych organizacji była zaszczytem i honorem, a należeli do nich prawie wszyscy. Wspólnym wysiłkiem organizowano więc akademie w święta narodowe i kościelne, jasełka… Teatrzyk wystawiał sztuki, chór i zespół taneczny wyjeżdżał nawet na gościnne występy dla Anglików w Nakuru. Tak, w dużym skrócie, przebiegało życie Polaków w Kenii.

Żródło:http://kresy-siberia.org/afryka/

KENIA

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now